Czy można powiedzieć: pokaż mi jak spędzasz swój długi weekend, a powiem Ci kim jesteś?
Rety mam nadzieję, że nie. Wyobraźcie sobie, moja Mama spędziła długi weekend... na prosektorium oczywiście. Preparowała sobie tam wielką nogę, w zaciszu sali prosektoryjnej, inchalując się formaliną. Nie, nie moi drodzy, to oczywiście nie była Jej własna noga. Z moich pobieżnych oględzin, należała do ŚP cielaka.
Do tej pory pamiętam z dzieciństwa, wyraz twarzy znajomych z podstawówki, jak odpowiadałam na pytanie w stylu: Drogie dzieci, a gdzie pracują wasi rodzice? Otóż moi rodzice proszę Pani pracują na prosektorium... Od razu musiałam dodać, że hard core news nie są totalnie ekstremalne, to znaczy moi rodzice nie kroją ludzi, tylko uczą studentów weterynarii - anatomii zwierząt (...i kurcze kroją zwierzęta). Ale dzieci już swoje wiedziały...
Reasumując kwestie długołikendowe mój był tym razem zupełnie mało oryginalny i raczej przepracowany. Ach nie ma się czym chwalić, ani ciekawie, ani wyjątkowo, ani wypoczynkowo, ani szokująco, ani nieprzyzwoicie i jak zawsze za krótko. A przecież przy odrobinie szczęścia i innej konstelacji kalendarza mogłabym nawiedzić Italię i właśnie przed odlotem do domu, pić moje ulubione cappuccino i zajadać wspaniały deser z truskawkami (może Clafoutis?) we włoskiej kawiarence czytając jeszcze raz ksiązkę "Jedz, módl się i kochaj". Tam ta lektura brzmiałaby jeszcze lepiej. Byłoby miło, ciepło, nastrojowo, leniwie i z głową w chmurach. Może przy odrobinie szczęścia następnym razem się uda:)?
Mam nadzieję, że Wy spędziliście lepiej i równie oryginalnie, jak moja Mama, swój długi weekend.
A kiedy to mamy następny?

1 komentarz:
Następny czort wie kiedy - nie za prędko, bo w tym roku kalendarz nam nieprzychylny.
U nas też pracowicie :( pewnie dlatego się nie spotkaliśmy.
Prześlij komentarz