Przygotować ofertę, zrobić papiery, wysłać maila, przygotować się na spotkanie, fryzjer dziś o 19, co by było jakbym wygrała w totka? - po pierwsze własna restauracja, oj już ją widzę - fantastyczna i ta atmosfera, i moi przyjaciele, halo! powrót do rzeczywistości! pamiętaj o przelewie na prezent składkowy, za chwile sprawdzamy projekt przed złożeniem - tak pamiętam, oczywiście, z psem na spacer o 16, ciekawe co tam u Kasi? - pewnie siedzi w kancelarii nad toną dokumentów i ostro tyra, ach tylko nie zapomnij przełożyć dzisiejszą wizytę u dentysty, kupić rajstopy po drodze, zakupy, oj zakupy koniecznie, bo lodówka pusta, DRRRYŃ DRYŃŃ - telefon: Dzień dobry............. tak, tak, oczywiście, tak - wysłać kolejną ofertę, kolacja ze znajomymi o 20.30 - no może jakoś zdążę, pouczyć się do zajęć - to chyba odłożę na później, napisać tekst, o Kura dzwoniła - oddzwaniam - Co tam Słońce?,... odwiedzić mamę - muszę nie widziałyśmy się dwa tygodnie, och nie, zaraz, chwila, to trzeba poprawić, w tym dokumencie jest błąd, musimy to napisać jeszcze raz, złożyć życzenia urodzinowe Eli.......
Cholera zapomniałam o tym. Przepraszam, ale jak to się mogło stać??? Tak się starałam, żeby wszystko zapamiętać.
Zaraz co to ja miałam teraz zrobić?

Kalendarz, terminarz, przypominajka w komórce. Dobrze że jesteście moi stróże terminowości, rzetelności, czasowości!
O ilu rzeczach na raz można myśleć? Biegunka myślowa, kocioł szarokomórkowy, istna paranoja. To samo rano, w południe i wieczorem. To samo przed zaśnięciem i potem w nocy. - jak chomik w tym swoim kołowrotku. Kolejne kotłujące się fragmenty rzeczywistości realnej i wyśnionej, na jawie i nie koniecznie. Wieczny niepokój - tylko nie zapomnij o pierwszym, drugim, setnym zdarzeniu.
Trochę mnie to ostatnio męczy. Myślenie o tym wszystkim na raz.
Stop!!!
Tylko jak to zmienić, bo głowa mi puchnie. Jak być tu i teraz, bez góry myśli innych nadlatujących, jak ptaki rzucające się na suchą bułkę. Napierających tak, że czujesz ich oddech, trzepot skrzydeł i przez to nie możesz skupić się do końca na jednym, czym akurat się zajmujesz. Nie wiem, właśnie nie wiem, ale szukam.
Mam nadzieję, że znajdę, bo inaczej klops i głowa mi urośnie jak wanna.
Zaraz, zaraz, jejku czas się ubierać, bo się spóźnię. Jak ja się nie znoszę spóźniać. Lecę, no już lecę...
Cholera zapomniałam o tym. Przepraszam, ale jak to się mogło stać??? Tak się starałam, żeby wszystko zapamiętać.
Zaraz co to ja miałam teraz zrobić?
Kalendarz, terminarz, przypominajka w komórce. Dobrze że jesteście moi stróże terminowości, rzetelności, czasowości!
O ilu rzeczach na raz można myśleć? Biegunka myślowa, kocioł szarokomórkowy, istna paranoja. To samo rano, w południe i wieczorem. To samo przed zaśnięciem i potem w nocy. - jak chomik w tym swoim kołowrotku. Kolejne kotłujące się fragmenty rzeczywistości realnej i wyśnionej, na jawie i nie koniecznie. Wieczny niepokój - tylko nie zapomnij o pierwszym, drugim, setnym zdarzeniu.
Trochę mnie to ostatnio męczy. Myślenie o tym wszystkim na raz.
Stop!!!
Tylko jak to zmienić, bo głowa mi puchnie. Jak być tu i teraz, bez góry myśli innych nadlatujących, jak ptaki rzucające się na suchą bułkę. Napierających tak, że czujesz ich oddech, trzepot skrzydeł i przez to nie możesz skupić się do końca na jednym, czym akurat się zajmujesz. Nie wiem, właśnie nie wiem, ale szukam.
Mam nadzieję, że znajdę, bo inaczej klops i głowa mi urośnie jak wanna.
Zaraz, zaraz, jejku czas się ubierać, bo się spóźnię. Jak ja się nie znoszę spóźniać. Lecę, no już lecę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz