Tak, muszę przyznać, że to była ładna burza, nawet bardzo. W skali od 1 do 10 daję jej 8 jak nic! To był kawał profesjonalnej, konkretnej, szalonej i czarnej nawałnicy.
Ale ile można. Codziennie to samo. To tak, jakby oglądać serial brazyljski - never ending story.
Pioruny też ładne, poruszające, głośne, zniewalające swoją siłą i dynamiką, ale do jasnej (właśnie jasnej) cholery, to już z miesiąc będzie, albo i lepiej.
I co teraz mają zrobić te wszystkie panie, które zakupiły nowy zestaw supermodnych ciuchów! Gdzie one się w tym pokażą - po domu sobie chyba pochodzą. A za rok to już starocie przecież będą.
I gdzie ci wszyscy przepowiadacze pogody - ktoś za to musi przecież odpowiedzieć. Od razu, w kwietniu trzeba było mówić, że tak w zasadzie od maja to będzie lało i długo długo nic. Byłby czas na kupienie 7 różnych parasolek, na każdy dzień tygodnia. Cała para modna poszłaby w peleryny, kapelusze z szerokimi rondami i kalosze.
A tak mamy same straty!!!
Taż te dziewczyny się zapłaczą, załamią, kto zapłaci za leczenie i skutki uboczne działania antydepresantów???
No kto!?
Dobra kończe, bo okaże się za chwilę, że to po prostu armagedon...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz