Moja wyobraźnia prowadzi mnie ostatnio do Indii. Wszystko za sprawą Kury (kto nie zna Kury niech żałuje), która poleciła mi książkę magiczną - Shantaram.
Nigdy nie byłam w Indiach, ale czytając, mam nieodparte wrażenie, że faktycznie wiem o czym autor mówi. Napisana jest tak, że czujesz te wszystkie zapachy i smaki, a magia emocji - skrajnych i mocnych, wiruje dookoła, oplata i porywa myśli.
Jest tu też mnóstwo mądrych zdań, takich które pozwalają poprzewracać sobie w głowie i dzięki temu skupić się na sprawach ważnych i przestać się nad sobą użalać. Bo relatywnie rzecz biorąc większość naszych dąsów, smutków, nieporozumień, czy nawet tzw. tragedii, to tak na prawdę nic wielkiego w porównaniu do tysięcy gorszych położeń. Warto chyba o tym pamiętać, bo jest spore prawdopodobieństwo, że żyje się tylko raz. A skoro tak, to szkoda to schrzanić:).
Na potwierdzenie moich słów mała cytata:):
"Myślę, że wszyscy jak tu siedzimy, musimy zapracować na swoją przyszłość... Sądzę, że przyszłość jest jak każda inna ważna sprawa. Trzeba na nią zapracować. Jeśli nie zapracujemy, nie będziemy mieć w ogóle przyszłości. A jeśli na nią nie zapracujemy, jeśli na nią nie zasłużymy, będziemy musieli żyć w teraźniejszości. Albo gorzej w przeszłości. To chyba na tym polega miłość - to metoda zapracowania na przyszłość."
Ta książka, to istny ogień uczuć - wulkan przeżyć, rozmyślań i pragnień.

Na potwierdzenie moich słów mała cytata:):
"Myślę, że wszyscy jak tu siedzimy, musimy zapracować na swoją przyszłość... Sądzę, że przyszłość jest jak każda inna ważna sprawa. Trzeba na nią zapracować. Jeśli nie zapracujemy, nie będziemy mieć w ogóle przyszłości. A jeśli na nią nie zapracujemy, jeśli na nią nie zasłużymy, będziemy musieli żyć w teraźniejszości. Albo gorzej w przeszłości. To chyba na tym polega miłość - to metoda zapracowania na przyszłość."
Ta książka, to istny ogień uczuć - wulkan przeżyć, rozmyślań i pragnień.

Wspaniałe doznanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz