
Jest taka anegdota, jak jeden facet pyta drugiego: "A Pan skąd pochodzi?", a ten mu odpowiada z lwowskim l: "Ja??, ja z Wroclawia".
No to ja też:). Choć l nie przetrwało, jednak niezaprzeczalnie to moje miasto.
No to ja też:). Choć l nie przetrwało, jednak niezaprzeczalnie to moje miasto.
Jak mnie ktoś pyta od kiedy tu mieszkam, to mówię, że od poczęcia. Mamo co Ty na to??:)
Choć jest na mapie Polski jeszcze kilka fajnych miast, z cudnymi ludźmi, miejscami, zakamarkami i niesamowitymi historiami, to Wrocław jest wyjątkowy.
Dlaczego? Wiele razy po spożyciu alkoholu, w akademickich czasach, rozprawiałam na ten temat. Szkoda, że nikt nie nagrywał, byłoby teraz śmiesznie.
Dlaczego? Wiele razy po spożyciu alkoholu, w akademickich czasach, rozprawiałam na ten temat. Szkoda, że nikt nie nagrywał, byłoby teraz śmiesznie.
Hmmm, może dlatego, że jest tu cieplej niż gdzie indziej w Polsce?, a dla mnie im cieplej tym lepiej.
Może z powodu 220 mostów i kładek? - taaaak robią wrażenie wraz z tą całą wodą i otaczającą zielenią. Do tego wszystkiego trzeba dodać Ostrów Tumski, gdzie jeśli po zmierzchu wdepniesz, to latarnik zapala gazowe latarnie, a jak wracasz z imprezy magicznie je gasi?
I jeszcze kamienice - niezliczone, piękne, dostojne, choć zniszczone i bywa, że zasiedlone przez ludzi, którzy na nie nie zasługują.
Jest w tym Wrocławiu jeszcze to coś - takie wewnętrzne ach, które wychodzi z mieszkańców w chwilach mocnych. Pamiętacie swoje heroiczne akcje na wałach z czasów wielkiej powodzi?
Te strzępy szczególności sprawiają chyba, że można się w tym mieście zakochać. A miłość ta zaczyna się zwykle od rynku, w którym wrze jak w ulu. Stopniowo jednak zakochany, poznaje miasto dalej, dostrzega szczegóły, piękne, stare podwórka, cukierenki na obrzeżach miasta, czy też tą odjechaną rzeźbę konia, autorstwa Zbigniewa Frączkiewicza, która stoi na niewielkim placyku przy blokach w pobliżu skrzyżowania ulic Szewskiej i Wita Stwosza...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz