niedziela, 1 listopada 2009

Złapać chwilę na chwilę

Wyszło wczoraj słońce, na chwilę niedługą, ale wyszło! Mój wewnętrzny głos powiedział mi: iść - masz iść - park, już teraz, NOW!!! - iść.

Ok, ok, już dobrze! - idę, no idę NOW już, już...

Ubrałam się w warstwy, jak ogr - ogry mają warstwy - pamiętacie;)? Przebrałam się zatem za ogrzycę,  herbatę w termosie, z miodem i  cytryną zrobiłam. Do torby, wrzuciłam też napoczętą książkę, którą dostałam od Kasi i Wojtka i wio... poszłam - w drogę, szybkim truchtem do szczytnickiego.

Wniosek?? Podsumowanie?? Puenta??

Muszę czasem słuchać tego swojego wewnętrznego głosu. W każdym razie częściej, niż robię to teraz. Bo dzięki niemu trafiłam na ostatni dzień sezonu ogródkowo japońskiego:). Następna taka okazja już 1 kwietnia. Sami więc rozumiecie, że ustawianie się w blokach startowych, by powtórzyć ten wyczyn byłoby przedwczesne. Trzeba trochę odczekać i uzbroić się w cierpliwość.

A w tym czasie ogród pewnie czeka silne odgruzowanie - po tym całym tupocie nóżek różnych rozmiarów, które tej wiosny, lata i jesieni delektowały się bujną zielenią i różnorodnością tego cudnego miejsca. Karpie w stawie też czeka niczym nieskrępowana laba, a kaczki i łabędzie będą mogły robić co im się żywnie podoba.

A ja się tylko cieszę, że wzięłam i wyrwałam do tego parku. Siedziałam sobie dobrą godzinę na pomoście, czytałam książkę i piłam pyszną herbatę. Polecam Wam to samo, już od 1 kwietnia 2010;) będzie to nawet możliwe za jedyne 3 zł (chyba, że podwyższą opłaty).

A tym czasem zobaczcie co Was ominęło, w małym - komórkowym skrócie...



Brak komentarzy: