Dimidium facti, qui bene coepit, habet - tak mi dziś powiedziała Kura na Dzień Dobry. Upewniwszy się, że mnie nie zamierza obrazić, a wręcz przeciwnie, pomyślałam że ten Horacy to miał wielki łeb - conajmniej jak wanna.
Dobry początek jest połową dzieła, to mniej więcej powiedziała mi Kura. Podświadomie wszyscy to wiemy. Podczas nocy Sylwestrowej robimy podsumowania, snujemy listę planów, rozgrzeszamy przeszłość, rysujemy w głowie lepszą przyszłość i recytujemy postanowienia, które mają być naszą nową drogą, remedium na to, co chcemy w sobie i otoczeniu zmienić.

Tylko dlaczego większość tych planów mam nie wychodzi?
Ta kwestia zresztą wiele razy przewijała się podczas moich studiów z zarządzania (jeśli chodzi o obie powyższe umiejętności rzecz jasna). Setki razy planowaniu właśnie oddawano podczas wykładów berło sprawcze sukcesu. Bo planowanie (zgodnie z teorią) polega na decydowaniu o podjęciu działań zorientowanych na wywołanie zjawisk, które nie zaistniałyby samoistnie. Hmmmm...

Nie zaistniałyby samoistnie... Czym się różni planowanie zarządcze od planowania sylwestrowego, urodzinowego, imieninowego czy każdego innego? Teoretycznie i praktycznie niczym. Sęk w tym, że jak robimy to w pracy za pieniądze w ramach naszych służbowych obowiązków, to wiemy, że nie jest to bułka z masłem. Że jak potraktujemy tą część, jak przelotny romans, to projekt nam padnie i zapomnijmy o premii.
A żeby mogło się udać, to nasze planowanie musi być, jak przemyślany proces: od ustalenia celów, przez zidentyfikowanie problemów, poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, ocenę konsekwencji wybranych przez nas działań, dokonanie przemyślanego wyboru i wdrożenie naszego planu. Ha, sporo, ale to nie wszystko, bo bez trzymania ręki na pulsie i kontroli realizacji tego ważnego dla nas postanowienia, wcześniejszy wysiłek może się okazać całkiem sporym dzieckiem wylanym z kąpielą. A taka szkoda...

No to zaplanujmy coś dobrego na ten rok i wypijmy toast za dobry początek lepszego końca. Może nie idźmy na ilość, tylko na jakość. Bo jak zaplanujemy i zrealizujemy choćby 1-2 bardzo ważne dla nas kwestie, w ciągu tylko jednego roku, to przecież bardzo dużo. Tego właśnie Wam życzę, przemyślanych, zrealizowanych planów. By szampan 31 grudnia 2009 roku smakował wybornie, z posmakiem mądrze wypracownaego sukcesu.
Wszystkiego najlepszego!:)

A swoją drogą, ta książka "Sentencje łacińskie na trzecie tysiąclecie," którą Kura mi w małym fragmencie przez telefon podała, wydaje sę być ciekawą lekturą. Umiejętność zawarcia kwestii ważnych w 3-5 słowach, to wielka i potrzebna sztuka. Takie cytaty są jak drogowskazy i dlatego warto się z nimi zapoznać i kilka zachować w myśli, mowie i uczynku.
Bardzo dziękuję mojemu ulubionemu fotografowi - Piotrkowi Wąsikowskiemu za zdjęcia nr 1 i 3 w tym wpisie i za wszystkie inne, które dostaję od Niego na komórkę, i które zawsze rozpromieniają moją twarz.
Dobry początek jest połową dzieła, to mniej więcej powiedziała mi Kura. Podświadomie wszyscy to wiemy. Podczas nocy Sylwestrowej robimy podsumowania, snujemy listę planów, rozgrzeszamy przeszłość, rysujemy w głowie lepszą przyszłość i recytujemy postanowienia, które mają być naszą nową drogą, remedium na to, co chcemy w sobie i otoczeniu zmienić.

Tylko dlaczego większość tych planów mam nie wychodzi?
- Schudnąć, co najmniej 10 kg
- Nauczyć się angielskiego i hiszpańskiego
- Więcej, dużo więcej sportu uprawiać
- Regularnie i zdrowo się odżywiać
- Przestać palić
- ...
Ta kwestia zresztą wiele razy przewijała się podczas moich studiów z zarządzania (jeśli chodzi o obie powyższe umiejętności rzecz jasna). Setki razy planowaniu właśnie oddawano podczas wykładów berło sprawcze sukcesu. Bo planowanie (zgodnie z teorią) polega na decydowaniu o podjęciu działań zorientowanych na wywołanie zjawisk, które nie zaistniałyby samoistnie. Hmmmm...

Nie zaistniałyby samoistnie... Czym się różni planowanie zarządcze od planowania sylwestrowego, urodzinowego, imieninowego czy każdego innego? Teoretycznie i praktycznie niczym. Sęk w tym, że jak robimy to w pracy za pieniądze w ramach naszych służbowych obowiązków, to wiemy, że nie jest to bułka z masłem. Że jak potraktujemy tą część, jak przelotny romans, to projekt nam padnie i zapomnijmy o premii.
A żeby mogło się udać, to nasze planowanie musi być, jak przemyślany proces: od ustalenia celów, przez zidentyfikowanie problemów, poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, ocenę konsekwencji wybranych przez nas działań, dokonanie przemyślanego wyboru i wdrożenie naszego planu. Ha, sporo, ale to nie wszystko, bo bez trzymania ręki na pulsie i kontroli realizacji tego ważnego dla nas postanowienia, wcześniejszy wysiłek może się okazać całkiem sporym dzieckiem wylanym z kąpielą. A taka szkoda...

No to zaplanujmy coś dobrego na ten rok i wypijmy toast za dobry początek lepszego końca. Może nie idźmy na ilość, tylko na jakość. Bo jak zaplanujemy i zrealizujemy choćby 1-2 bardzo ważne dla nas kwestie, w ciągu tylko jednego roku, to przecież bardzo dużo. Tego właśnie Wam życzę, przemyślanych, zrealizowanych planów. By szampan 31 grudnia 2009 roku smakował wybornie, z posmakiem mądrze wypracownaego sukcesu.
Wszystkiego najlepszego!:)

A swoją drogą, ta książka "Sentencje łacińskie na trzecie tysiąclecie," którą Kura mi w małym fragmencie przez telefon podała, wydaje sę być ciekawą lekturą. Umiejętność zawarcia kwestii ważnych w 3-5 słowach, to wielka i potrzebna sztuka. Takie cytaty są jak drogowskazy i dlatego warto się z nimi zapoznać i kilka zachować w myśli, mowie i uczynku.
Bardzo dziękuję mojemu ulubionemu fotografowi - Piotrkowi Wąsikowskiemu za zdjęcia nr 1 i 3 w tym wpisie i za wszystkie inne, które dostaję od Niego na komórkę, i które zawsze rozpromieniają moją twarz.

6 komentarzy:
8:02 w Nowy Rok - czy Ty już wstałaś, czy się jeszcze nie położyłaś? Jakaś barbarzyńska pora (chyba, że to 12-godz. format).
Wszystkiego dobrego w AD MMIX
betica
Tekst jest boski - skąd tyle mądrości w Twojej głowie się urodziło i skąd ta niezwykła umiejętność wyrażania tych mądrości. Oby tak dalej w 2009.
Wierny czytacz i kochająca siostra
Pozdrawiam Mika
Czy tytuł bloga oznacza, że fotki na nim umieszczone są robione komórką? Bo jeżeli tak, to producent tego sprzętu powinien Cię sponsorować :)
Wszystkie są robione komórką, takie blogowe założenie. I dziękuję za komplement:)
buziaki
Pat
P.S.
Też uważam, że producent tego sprzętu i paru innych powinien mnie sponsorować:)
Ne quid nimis.
Witam, będę zaglądać, spodobało mi się:)
Agnieszka
:),
dzięki Agnieszka:)
do zobaczenia na blogu
Pat
Prześlij komentarz