czwartek, 1 stycznia 2009

Na dobry początek lepszego końca

Dimidium facti, qui bene coepit, habet - tak mi dziś powiedziała Kura na Dzień Dobry. Upewniwszy się, że mnie nie zamierza obrazić, a wręcz przeciwnie, pomyślałam że ten Horacy to miał wielki łeb - conajmniej jak wanna.
Dobry początek jest połową dzieła, to mniej więcej powiedziała mi Kura. Podświadomie wszyscy to wiemy. Podczas nocy Sylwestrowej robimy podsumowania, snujemy listę planów, rozgrzeszamy przeszłość, rysujemy w głowie lepszą przyszłość i recytujemy postanowienia, które mają być naszą nową drogą, remedium na to, co chcemy w sobie i otoczeniu zmienić.














Tylko dlaczego większość tych planów mam nie wychodzi?
  1. Schudnąć, co najmniej 10 kg
  2. Nauczyć się angielskiego i hiszpańskiego
  3. Więcej, dużo więcej sportu uprawiać
  4. Regularnie i zdrowo się odżywiać
  5. Przestać palić
  6. ...
Może nie wychodzi nam dlatego, że tak naprawdę, są to tylko przelotne myśli rzucone na wiatr, a nie prawdziwe plany? Bo planować, tak jak pić, to trzeba umić:).
Ta kwestia zresztą wiele razy przewijała się podczas moich studiów z zarządzania (jeśli chodzi o obie powyższe umiejętności rzecz jasna). Setki razy planowaniu właśnie oddawano podczas wykładów berło sprawcze sukcesu. Bo planowanie (zgodnie z teorią) polega na decydowaniu o podjęciu działań zorientowanych na wywołanie zjawisk, które nie zaistniałyby samoistnie. Hmmmm...


















Nie zaistniałyby samoistnie... Czym się różni planowanie zarządcze od planowania sylwestrowego, urodzinowego, imieninowego czy każdego innego? Teoretycznie i praktycznie niczym. Sęk w tym, że jak robimy to w pracy za pieniądze w ramach naszych służbowych obowiązków, to wiemy, że nie jest to bułka z masłem. Że jak potraktujemy tą część, jak przelotny romans, to projekt nam padnie i zapomnijmy o premii.
A żeby mogło się udać, to nasze planowanie musi być, jak przemyślany proces: od ustalenia celów, przez zidentyfikowanie problemów, poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, ocenę konsekwencji wybranych przez nas działań, dokonanie przemyślanego wyboru i wdrożenie naszego planu. Ha, sporo, ale to nie wszystko, bo bez trzymania ręki na pulsie i kontroli realizacji tego ważnego dla nas postanowienia, wcześniejszy wysiłek może się okazać całkiem sporym dzieckiem wylanym z kąpielą. A taka szkoda...














No to zaplanujmy coś dobrego na ten rok i wypijmy toast za dobry początek lepszego końca. Może nie idźmy na ilość, tylko na jakość. Bo jak zaplanujemy i zrealizujemy choćby 1-2 bardzo ważne dla nas kwestie, w ciągu tylko jednego roku, to przecież bardzo dużo. Tego właśnie Wam życzę, przemyślanych, zrealizowanych planów. By szampan 31 grudnia 2009 roku smakował wybornie, z posmakiem mądrze wypracownaego sukcesu.
Wszystkiego najlepszego!:)














A swoją drogą, ta książka "Sentencje łacińskie na trzecie tysiąclecie," którą Kura mi w małym fragmencie przez telefon podała, wydaje sę być ciekawą lekturą. Umiejętność zawarcia kwestii ważnych w 3-5 słowach, to wielka i potrzebna sztuka. Takie cytaty są jak drogowskazy i dlatego warto się z nimi zapoznać i kilka zachować w myśli, mowie i uczynku.

Bardzo dziękuję mojemu ulubionemu fotografowi - Piotrkowi Wąsikowskiemu za zdjęcia nr 1 i 3 w tym wpisie i za wszystkie inne, które dostaję od Niego na komórkę, i które zawsze rozpromieniają moją twarz.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

8:02 w Nowy Rok - czy Ty już wstałaś, czy się jeszcze nie położyłaś? Jakaś barbarzyńska pora (chyba, że to 12-godz. format).

Wszystkiego dobrego w AD MMIX

betica

Anonimowy pisze...

Tekst jest boski - skąd tyle mądrości w Twojej głowie się urodziło i skąd ta niezwykła umiejętność wyrażania tych mądrości. Oby tak dalej w 2009.
Wierny czytacz i kochająca siostra
Pozdrawiam Mika

Marek Jankowski pisze...

Czy tytuł bloga oznacza, że fotki na nim umieszczone są robione komórką? Bo jeżeli tak, to producent tego sprzętu powinien Cię sponsorować :)

... pisze...

Wszystkie są robione komórką, takie blogowe założenie. I dziękuję za komplement:)
buziaki
Pat
P.S.
Też uważam, że producent tego sprzętu i paru innych powinien mnie sponsorować:)

assneg pisze...

Ne quid nimis.
Witam, będę zaglądać, spodobało mi się:)
Agnieszka

... pisze...

:),
dzięki Agnieszka:)
do zobaczenia na blogu
Pat